Są ludzie, którzy mówią o sukcesie, i ci, którzy go osiągają. Kinga Ryś należy do drugiej grupy. Nie opowiada o afirmacjach ani magicznych kodach i rytuałach – mówi wprost, jak zmienić sposób myślenia i budować prawidłowe nawyki. Chcesz realizować swoje cele? Koniecznie przeczytaj tę rozmowę!
Jako specjalistka biznesu online i ekspert marketingu sieciowego osiągasz sześciocyfrowe wyniki, pracując głównie z domu. Jak do tego doszłaś? Czy to kwestia właściwych nawyków?
Od razu sprostuję: nie ma jednego uniwersalnego nawyku gwarantującego sukces. Dużo mówi się o wczesnym wstawaniu, ale na pewno znajdzie się osoba, która wstaje o dziesiątej i osiągnęła naprawdę wiele.
Kluczem jest nawyk prawidłowego myślenia – nie pozytywnego, tylko właściwego. Wiele osób pyta mnie, jak osiągnęłam swoje cele, ale nie ma prostej odpowiedzi. Chodzi o to, jak ja myślę! To jest zlepek doświadczeń zbieranych przez lata i układanych w całość jak puzzle. Testowałam różne metody, zarówno polskie, jak i amerykańskie – oczywiście nie wszystkie działały. Dopiero później to, co było skuteczne, ułożyłam w system sześciu kroków.
Przede wszystkim warto szukać ludzi, którzy rezultatami udowadniają, że wiedzą, o czym mówią. Jeśli chcesz się rozwijać, naśladuj ich myślenie, zadawaj pytania, nie bój się prosić o pomoc i stawiaj na współpracę. Jeśli miałabym uznać jeden kluczowy nawyk ludzi sukcesu, to jest to zdecydowanie robienie tych rzeczy, których innym nie chce się robić lub nie chcą ich robić oraz robienie więcej, niż nam płacą – bez oczekiwań.
Kiedyś usłyszałam mądre zdanie: ucz się od tych, którzy nie tylko weszli na Mount Everest, ale też zeszli, bo to zejście bywa trudniejsze.
Uczyłaś się od polskich i amerykańskich ekspertów – „zagraniczne” spojrzenie sprawdza się również w naszych realiach?
Dużo nauczyłam się od polskich konsultantów pracujących z Bobem Proctorem – to byli i są moi mentorzy. Jego historia mnie zafascynowała – doszedł od zarobków rzędu 4000 dolarów rocznie do 170 tys. miesięcznie. Nie mając nawet ukończonej szkoły średniej, został jednym z najlepszych nauczycieli rozwoju osobistego na świecie. Jeśli chodzi o marketing, inspiracją jest dla mnie Alex Hormozi, zarówno w przypadku mindsetu, jak i strategii.

Żeby wybrać dla siebie liderów, najpierw trzeba wiedzieć, co chcemy osiągnąć – to jest pierwszy krok. Wyobraź sobie piramidę. Na samym dole znajduje się 95% ludzi, ponieważ większość społeczeństwa nie ma konkretnych celów. Tymczasem kluczowe jest, żeby wiedzieć, czego naprawdę chcesz w głębi serca i dlaczego. Bardzo często podejmujemy decyzje z poziomu logiki, a chodzi o to, żeby zacząć czuć.
A w Twoim przypadku – co pomogło Ci wyznaczyć jasne cele?
Jestem w biznesie od jedenastu lat, ale przez dziewięć prowadziłam go nieświadomie. Dopiero rozwój osobisty pozwolił mi zrozumieć więcej. Nauki Boba mi w tym pomogły.
Ludzie wybierają trzy strategie zarabiania: zamiana czasu na pieniądze, inwestowanie albo różne źródła dochodu.
Większość z nas zamienia czas na pieniądze – ja też tak robiłam. Czułam jednak, że nie chcę przeciętnego życia. Zadawałam sobie pytanie: dlaczego inni osiągają sukcesy i mają rezultaty lepsze niż ja? Nie nauczyłam się tego w domu, nie pochodzę z zamożnej rodziny. Dopiero rozwijając się, zrozumiałam, że tak jak każdy, mam nieograniczony potencjał, ale potrzebuję odwagi, żeby go odkryć i wykorzystać.
Człowiek ma umysł świadomy i podświadomy oraz ciało, które jest narzędziem i instrumentem tego umysłu. Umysł podświadomy aż w 96% odpowiada za nasze zachowanie i co za tym idzie – za efekty naszych działań, a niestety większość z nas usilnie próbuje coś osiągnąć za pomocą tych pozostałych 4%. Umysł świadomy wykształca się dopiero ok. ósmego roku życia – do tego czasu bez filtra przyjmujemy wszystko, co słyszymy: krytykę, lęk przed oceną, wyśmiewanie ze strony rówieśników. Oprócz tego istnieją przekonania „wgrane” nam genetycznie. To tzw. paradygmaty: zbiór przekonań, nawyków i idei, w które wierzymy. Można oczywiście mieć pozytywne paradygmaty wgrane od dziecka, jednak to jest mniejszość. Zazwyczaj obserwujemy te niewspierające, stąd te przerażające statystyki.
Później zaczynamy mieć większą świadomość i brać odpowiedzialność za swoje decyzje, ale niewspierające przekonania i blokady pozostają. Nie da się ich całkowicie usunąć, ale można je zmieniać. Pod wpływem różnych bodźców pojawiają się myśli, ale to Ty decydujesz, czy je przyjmiesz. Kiedy to zrozumiesz, nie będziesz się sabotować, wierząc w słowa osób, które Cię nie wspierają. Warto karmić się właściwymi myślami i informacjami jak najczęściej, ponieważ powtarzalność jest kluczowa. Warto posiąść to zrozumienie i świadomie tego używać, bo to jest właśnie poszerzanie świadomości – warto to robić cały czas.
Czyli afirmacje działają? Autosugestia na pewno tak, ale trzeba działać zgodnie z nową informacją, czyli zmienić nastawienie. Powtarzanie „jestem bogata, otwarta na obfitość” nie wystarczy. Trzeba działać w zgodzie z tą myślą. Na przykład, na początku mojej drogi miałam wrażenie, że dzwoniąc do potencjalnych klientów, narzucam się i przeszkadzam. To był mój paradygmat. Jednak zrozumiałam, że żeby osiągnąć sukces, muszę go zmienić, uwierzyć, że jestem świetnym sprzedawcą, klienci mnie potrzebują i cieszą się, gdy dzwonię. To było trudne, trzęsłam się i płakałam, ale dzwoniłam, przecież w najgorszym przypadku odmówią. Bardzo ważne jest, żeby być wewnątrzsterownym, a nie zewnątrzsterownym. Czytając komentarze w Internecie, Ty decydujesz, czy skupisz się na jednej negatywnej opinii, czy dziewięciu pozytywnych. To się nazywa wybór.

Jesteś sumą swoich myśli z przeszłości, a za rok będziesz sumą myśli z tego roku.
Przekonania to jedno, ale co konkretnie robić, żeby wprowadzić realne zmiany?
Żeby zmienić paradygmat, kluczowe są powtarzalność i działanie zgodne z nową informacją. Nie wystarczy raz się przełamać, trzeba powtarzać właściwe rzeczy we właściwy sposób. Dopiero wtedy do umysłu logicznego i ego dociera, że to działa, dlatego następuje trwała zmiana. Wiedza bez działania jest martwa, bo pieniądze się zarabia, a nie manifestuje.
Drugim sposobem na trwałą zmianę paradygmatów jest impakt emocjonalny. Może to być silny wstrząs, stres, przeżycie, ale tutaj pocieszę – we wszystkim zawsze jest dobro! Tego też doświadczyłam.
Moim celem było zostać online beauty ekspertem. Chciałam zbudować strukturę w network marketingu, mieć własną markę i zarabiać 100 tys. złotych. Wcześniej nie zarabiałam nawet dziesięciu tysięcy, dlatego to było jak Mount Everest. Podjęłam decyzję, że jestem w stanie to zrobić, zmienić nawyki i przekonania, żeby stać się liderem. Wiedziałam, że najpierw muszę rozwijać się jako człowiek, a dopiero potem przyjdą efekty i sukces finansowy. Działałam mimo strachu, ponieważ rozumiałam już, jak ważna jest odwaga. Jednocześnie dbałam, żeby zachować serdeczność i ciepło, bo z takimi ludźmi chce się współpracować.
Zrozumiałam prawa wszechświata: skup się na przyczynie, a przyjdą skutki. Sam cel finansowy nie jest inspirujący, lepiej koncentrować się na tym, co możesz za te pieniądze mieć: ciepły dom, ubrania, jedzenie, wykształcenie. Ustalając cel, warto się zastanowić: dlaczego chcę pomagać ludziom? Jaką wartość im daję? Moim „dlaczego” były dzieci, ale też chęć pozostawienia czegoś po sobie.
Wspomniałaś o systemie sześciu kroków. Możesz opowiedzieć więcej na ten temat?
Pierwszy krok to umiejętność prawidłowego określenia i zapisania celu. Nie musisz ustalić jeszcze, kiedy, gdzie, z kim i jak to zrobisz, ale musisz wiedzieć i zdecydować, czego chcesz.
Drugi krok: odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego tego chcesz.
Trzeci krok: nawyki i przekonania. Musisz zrozumieć, co tkwi w Twojej podświadomości i nie oddawać kontroli głęboko zakodowanym przekonaniom. Każde da się zmienić.
Czwarty krok: ściana strachu. Wyznaję zasadę: bój się i rób. Chociaż tak naprawdę najlepiej się nie bać, bo praca z ludźmi nie jest dżunglą pełną węży, nie grozi Ci realne niebezpieczeństwo. Dobrze jest pamiętać, że strach to tylko myśl.
Piąty krok jest najważniejszy: obraz samego siebie. To najtrudniejszy punkt w rozwoju, ponieważ wielu ludzi nie jest w stanie w siebie uwierzyć. Właśnie w tym pomagają liderzy, od których możemy czerpać wiedzę i inspirację. Zmień obraz siebie, a zmienisz rezultaty – tak mówił Bob.

Szósty krok: mój ulubiony temat, czyli prawa wszechświata. Kiedy je odkryłam, wiele zrozumiałam. Jest ich aż siedem i polecam zagłębić się w ten temat, studiować je i się do nich stosować. Skup się na tym, by stać się przyczyną, a skutek sam się o siebie zatroszczy. Musi, bo tak działają te prawa i energia.
A kiedy przejdziesz tę ścieżkę? Naturalną konsekwencją jest bycie liderem. Tak naprawdę już nim jesteś: dla siebie, dzieci, rodziny. Nie chodzi o to, żeby być gwiazdą, ale żeby ludzie, którym pomagasz, osiągali sukcesy.
To nie Ty powinieneś mówić o sobie, że jesteś liderem, to powinno wychodzić od innych.
Co, jako mentorka mówisz podopiecznym, którzy zwątpili w siebie?
Właśnie w takich momentach najlepiej widać rolę mentora i społeczności. Gdyby osiąganie celów było łatwe, wszyscy by to robili. Jeśli próbujesz zrobić to sam, prawie na pewno się poddasz. Trzeba się nauczyć prosić o pomoc, opowiadać o swoich sukcesach i trudnościach. To pomaga zaimplementować wiedzę i umiejętności w praktyce. Kiedy masz gorszy czas, trzeba podjąć decyzję, że nie chcesz zostać w tym dołku, tylko z niego wyjść. Wtedy poproś o pomoc: osoba, która jest nawet krok dalej, poda Ci rękę i podpowie, co zrobić. Ogromne znaczenie ma też nastawienie – kluczem jest koncentracja i spokojny umysł. Ludzie sukcesu są trochę jak konie z klapkami na oczach – nie patrzą na boki, tylko na swój cel. Do takiego podejścia chciałabym namówić więcej osób.
Nastawienie jest kluczem, a spokój umysłu to najpiękniejszy klejnot mądrości i mój zespół to wie. Zawsze im powtarzam, że Bóg nie tworzy dziadostwa i nie wybiera ludzi na liderów przypadkiem. Dlatego porzuć to podejście „biedna ja”, bo ludzie czekają na Twoją pomoc i światło, które w sobie masz.