Square Clock Streamline Icon: https://streamlinehq.com

Pn - Pt: 8:00 – 16:00

Mail Send Envelope Streamline Icon: https://streamlinehq.com
Phone Circle Streamline Icon: https://streamlinehq.com
Delete Square Streamline Icon: https://streamlinehq.com
Tailless Line Arrow Left Square Streamline Icon: https://streamlinehq.com

Blog

„Mamo, nie chcę iść do szkoły”

„Mamo, nie chcę iść do szkoły”

Gdy dziecko pada ofiarą przemocy

Twoje dziecko ciągle choruje, nie chce iść do szkoły, zamyka się w sobie? To mogą być sygnały przemocy rówieśniczej. Specjalistka, która od lat pracuje z ofiarami i sprawcami, opowiedziała nam, na co zwracać uwagę. 

Jak wygląda skala przemocy rówieśniczej w Polsce?

Badania Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę pokazują, że prawie 70% dzieci w Polsce pada ofiarami przemocy rówieśniczej, czyli chociaż raz w życiu doświadczyło hejtu. 

Niestety prawie 10% dzieci ma za sobą próby samobójcze. Mówimy tu o dzieciach poniżej 18., a nawet 16. roku życia, które na poziomie emocjonalnym jeszcze nie wchodzą w wiek adolescencji.

Jak ta przemoc wygląda dzisiaj?

To, co widzę w gabinecie, jest brutalne. Na komunikatorach jak WhatsApp dzieci używają słów, które stosuje się w więzieniach – dziewięciolatki się tak wysławiają, chociaż często nawet nie rozumieją do końca, co one znaczą. Pomagałam 11-letniemu chłopcu, którego mama musiała przenieść do innej szkoły ze względu na przemoc. Dzisiaj odżył, czuje się lepiej, ale wciąż myśli o tym, co dwa lata temu pisały do niego dzieci z klasy. Epitety to jest mało powiedziane, spotkał się z całkowitym wykluczeniem. 

Jak się zmieniała ta przemoc na przestrzeni lat?

Przemoc rówieśnicza zawsze była – wykluczanie, liściki, grupki. Ale około 2000 roku pojawia się technologia, w 2010-2012 telefony i komunikatory, dzieci tworzą grupy, w których ze sobą piszą. To częsty scenariusz, że ktoś zostaje odizolowany i słyszy: „ty nie należysz do naszej grupki, będziemy o tobie mówić, ale bez ciebie”. To był pierwszy moment, gdy przemoc przeniosła się do internetu. Potem przyszła pandemia i nastąpiła eskalacja – dorośli byli zabiegani, przestraszeni, nikt nie kontrolował, co dzieje się na Discordzie, w Internecie, gdzie dzieci spędzały 10-12 godzin.

Dlaczego szkoły nie chcą reagować?

Wielokrotnie spotykam się z sytuacjami, gdzie rodzic przychodzi z informacją, że dziecko jest ofiarą przemocy rówieśniczej, prosi o wdrożenie procedur. Odbija się od ściany. Pedagog odbija się od wychowawcy, który mówi: „przecież to dzieci, wyrosną z tego, muszą się dogadać”. Gdy proponujemy szkołom rekomendowane programy profilaktyczne związane z hejtem, a dzieci w ankietach mówią, że jest problem, szkoła temu zaprzecza. Nie zgadza się na interwencję, woli stwierdzić: „niech rodzice się tym zajmą”.

Co jest powodem takiej postawy szkół?

Wydaje mi się, że szkoły boją się, że jeśli zorganizują zajęcia o hejcie, to ktoś pomyśli, że w szkole jest hejt. Lepiej nie reagować, nie mówić, jakoś się rozmyje, dzieci pójdą do innych szkół. To rozumowanie jest dla mnie przedpotopowe. Szkoły za wszelką cenę chcą pokazać, że takie sytuacje się zdarzają, ale akurat nie u nich.

Zdarza się, że na moich szkoleniach nauczyciele mówią „boję się zareagować, bo uczniowie mnie nagrają”. 

Obawiają się, że coś zostanie wyrwane z kontekstu i odbije się na nich. Przykład?  Dziesięciolatka mówi do nauczycielki: „jak się pani nie uspokoi i dalej będzie mi stawiać jedynki, to moja mama panią zwolni”. Pamiętam nauczycielkę, którą grupa chłopców doprowadzała do płaczu na lekcjach, zastraszając, że pobiją jej syna. W końcu się zwolniła.

Gdy nauczyciel chce zareagować i zaprasza rodzica sprawcy, często stoi między młotem a kowadłem i nie staje jasno po stronie ofiary. Boi się utraty pracy. Lepiej, żeby dziecko poszło do innej szkoły, niż próbować zintegrować je z klasą. 

Wspomniałaś o wykluczaniu online – jak to działa?

Dzieci mówią: „proszę pani, boję się, że jak nie będę na grupie klasowej, to będą o mnie pisać. Muszę patrzeć, muszę coś polajkować, jak piszą o Jasiu czy Zosi, żeby nie pisali o mnie”. Teraz dzieci wykluczają przez usuwanie i blokowanie na grupach. Odizolowane dziecko nie wie, co się dzieje, o czym inni rozmawiają. 

Pomyślcie, co działo się w pandemii – niektóre dzieci nie miały kontaktu z nikim ze swojej klasy. Logowały się tylko na zajęcia, gdzie nikt z nimi nie rozmawiał. Były wręcz niewidzialne. A nie daj Boże, jak zwróciły na siebie uwagę – przyciągały tych, którzy im dokuczali.

Jakie są konsekwencje takiej przemocy?

Dziecko, które jest ofiarą, może zacząć chorować. Układ immunologiczny przez stałe napięcie wywołuje somatyzację objawów – ciało mówi: „słuchaj, Jasiu, basta, nie mam siły cię chronić”. Dziecko ciągle choruje: katary, biegunki, gorączki, bóle brzucha. Rodzice regularnie słyszą, że nie chce iść do szkoły, że źle się czuje. Dziecko zaczyna nazywać to, co czuje psychicznie, mówiąc o tym, co odczuwa fizycznie.

Długoterminowo może być stres pourazowy, który aktywuje się nawet do pięciu lat po zdarzeniu. Dziecko jako nastolatek lub młody dorosły będzie się bało nawiązywać relacje, wchodzić w związki, iść do pracy, konfrontować się z ludźmi. Nie będzie ufać innym. Może skończyć na nauczaniu indywidualnym lub szkole w chmurze – tylko jak wtedy nauczy się socjalizacji?

Często leczymy przemoc rówieśniczą u dorosłych ludzi, nie u dzieci w podstawówce.

Możesz opowiedzieć o konkretnym przypadku dziecka cierpiącego z powodu przemocy?

Przyszli rodzice dziewczynki z klasy szóstej. Pokłóciła się w czasie weekendu z koleżanką, dlatego ta wzięła jej zdjęcie, stworzyła fałszywy profil i dokleiła twarz dziewczynki do pornograficznych zdjęć. Z tego profilu zaprosiła do znajomych kolegów, koleżanki, nauczycieli. Wkrótce wiedzieli o tym wszyscy, oprócz dziewczynki, która padła ofiarą. W poniedziałek przyszła do szkoły i dowiedziała się na lekcji. Doznała szoku. Wychowawczyni kazała po prostu przeprosić. Faktycznie ta koleżanka przeprosiła i powiedziała, że usuwa ten profil. Dzieci myślały, że sprawa jest załatwiona.

Na szczęście rodzice od razu pojechali na komisariat. Sprawa dotyczyła też szkoły, nauczycieli i kilku kolegów, którzy rozsyłali materiały. W sądzie dziewczynka dostała nadzór kuratorski, groził jej pobyt w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii za demoralizację. Ale te zdjęcia hulają do dziś. Trafiają też do Darknetu. Te dane nie znikają, bo ktoś usunął profil.

Dzieci często nie mówią rodzicom o przemocy?

Zdarza się, że nie chcą dokładać rodzicom problemów. W domu może być ciężko – ktoś choruje, ktoś stracił pracę, jest kilkoro rodzeństwa. Dziecko myśli: „co ja będę mówić, że ktoś mi dokucza?”.

Czasem sprawca to przyjaciel, dziecko przyjaciół rodziców. Jak powiem, że Tomek mi dokucza, skoro on przychodzi do nas co trzy dni, a jego rodzice to nasi znajomi? To są zawiłe, trudne rzeczy dla dzieci.

Skąd bierze się agresja u sprawców?

Nie wierzę, że ludzie z natury są źli, że dzieci rodzą się złe.

Jest pewien odsetek ludzi z chorobami psychicznymi, ale u większości sprawców to wynika ze środowiska. Braki, które biorą się z wychowania, bycie niezauważanym w domu – tworzą osobowość kogoś, kim może nie chcemy być.

Dziecko szuka uwagi. Jeśli nie może jej dostać w pozytywny sposób, czasem ucieka się do przemocy, żeby zwrócić na siebie uwagę. Dostaje wtedy wzmocnienie negatywne – konsekwencje są nieważne, bo ma szacunek wśród kolegów, ktoś się go boi, czasem nawet ojciec pogłaszcze po głowie i powie: „o, widzisz, moja krew”.

Jaka jest rola Internetu w tym wszystkim?

Internet pozwala młodzieży mieć poczucie, że mogą sobie pozwolić na wszystko. Dziecko widzi zdarzenie w Internecie, ale jest od niego emocjonalnie odcięte. Nie czuje tego, nie przeżywa tak naprawdę, ale nasiąka tymi zdarzeniami. Więc dlaczego by nie spróbować?

Algorytm uwielbia kontrowersje, głupoty, wyśmiewanie, agresję. Już przed Covidem pojawili się tzw. patoinfluencerzy, którym ludzie wysyłają pieniądze za robienie głupich rzeczy przed kamerą. Technologia, brak kontroli treści – to tworzy problem.

Co z kampaniami edukacyjnymi? Czy one coś dają?

UNICEF w 2015 roku zorganizował kampanię „One shot is enough” (z ang. jeden strzał wystarczy) – pokazywała, że kilka osób robi zdjęcie słabszemu dziecku, ale zawsze stoi obok obserwator, który nie reaguje. Rozmawiałam o tym z dziećmi i one doskonale rozumieją, dlaczego świadek nie reaguje – boi się, że będzie na miejscu ofiary.

Co do świadectw – trzeba bardzo delikatnie przygotowywać materiał, żeby nie został zinterpretowany negatywnie. Powiedzmy, że młodzież spotyka się z mężczyzną, który im opowiada, że teraz jeździ Porsche i świetnie sobie radzi, ale kiedy miał 20 lat brał wszystkie możliwe narkotyki. Oni mogą wyciągnąć z tego taki wniosek: pożyję sobie, nie będę się ograniczać, potem się przeleczę i też będę sobie jeździć drogim autem. Miałam pacjentkę, która 20 lat temu znalazła w bibliotece książkę o bulimii. Dowiedziała się, że można jeść, a i tak schudnąć. Była grubsza, nikt jej nie lubił. Sprawdziła – i wymiotowała prawie 15 lat.

To kwestia filtra. Tego filtra uczymy my, rodzice. Do osoby świadomej, która rozumie konsekwencje, edukacja trafi dobrze. Ale dziecko bez tego filtra, które ma wielką potrzebę uwagi, nie będzie zwracać uwagi, jaką cenę zapłaci. 

Czego najbardziej brakuje rodzicom?

Kontroli i uważności. Co drugie dziecko w Polsce miało do czynienia z treściami erotycznymi, mając poniżej 11 lat – dzięki komunikatorom i informacjom od kolegów na grupach typu WhatsApp. Rodzice nie instalują Family Link (aplikacji do kontroli rodzicielskiej), bo dziecko mówi: „nie będziesz mnie kontrolować”, a rodzic: „po co go sprawdzać, będzie grzeczny”. 

To chodzi o bezpieczeństwo waszych dzieci, nie o to, że chcę was straszyć. TikTok jest od 16. roku życia, Facebook od 13. – ile dzieci ma te konta, mając 10-11 lat? Rodzice im je zakładają: „tata pozwolił, żebym oglądał filmy o kotach”. Ale tam się nie ogląda filmów o kotach.

Co rodzice powinni robić?

Widzieć swoje dziecko. Jak można nie widzieć swojego dziecka? Gdy przychodzą do mnie, zastanawiam się, jak do tego doszło, że nikt ich nie widzi. To nie jest ocena z mojej strony – to prośba. Wasze dzieci kiedyś dorosną i będziecie mieć wtedy dużo czasu dla siebie. Ale dzisiaj potrzebują waszej uwagi. 

Siądźcie i spytajcie: o czym piszecie, co się dzieje na grupie klasowej, jak czujesz się w szkole. Jeśli nie chce z wami rozmawiać – niech pogada z kimś innym. Zapytajcie nauczycieli, panią woźną, czy mówi „dzień dobry”. Chodzi o podstawę.

Pytajcie: z kim rozmawiasz? Czy lubisz chodzić do szkoły? Kontrolujcie treści, które dzieci wrzucają i czytają w internecie. 

Skorzystajcie z aplikacji Family Link – jest bezpłatna, pokazuje, ile czasu dziecko spędza w komunikatorach, co robi, gdzie jest.

Warto pamiętać, że zatarły się granice szacunku wobec osób starszych, nauczycieli, policjantów. Pojawili się „znawcy prawa”, którzy mówią dzieciom o ich prawach – i dzieci myślą, że mogą wszystko. Pamiętam sytuację, gdy uczeń nałożył nauczycielowi śmietnik na głowę – dla mnie to był przełom w Polsce.

Co chciałabyś przekazać wszystkim, którzy przeczytają ten wywiad? 

Zróbmy wspólnie tyle, ile możemy, żeby pomóc tym dzieciom być widzianymi. Wśród całej technologii, zdjęć, reklam wiele dzieci gdzieś tam chodzi smutnych, a my o tym nie wiemy. Im szybciej zareagujemy, tym mniej z nich będzie miało problemy z ułożeniem sobie życia, gdy dorosną. 

My jesteśmy odpowiedzialni za ten świat. Nawet najmniejszym działaniem, ale globalnym, jesteśmy w stanie go zmieniać na lepsze. Nie czekajcie na państwo, na to, że ktoś coś zrobi. W Polsce nie ma tylu psychiatrów, żeby ogarnąć to wszystko. Każdy z nas jako rodzic jest odpowiedzialny za to, żeby zwracać uwagę na dziecko, rozmawiać z nim, być uważnym. Nikt za was tego nie załatwi.

Katarzyna Walczewska
Katarzyna Walczewska

Katarzyna Walczewska

Specjalistka terapii uzależnień i zaburzeń zachowania, specjalistka ds. przemocy, pedagog resocjalizacyjny i pracy z młodzieżą, biegła sądowa, szkoleniowiec. Od lat wspiera dzieci, nastolatków i dorosłych w sytuacjach kryzysowych. Prowadzi firmę „Psychoterapia i Profilaktyka ODZYSKAJ SIEBIE”, działa na terenie całego kraju, występuje jako ekspertka w mediach.

Katarzyna Walczewska

Katarzyna Walczewska

Specjalistka terapii uzależnień i zaburzeń zachowania, specjalistka ds. przemocy, pedagog resocjalizacyjny i pracy z młodzieżą, biegła sądowa, szkoleniowiec. Od lat wspiera dzieci, nastolatków i dorosłych w sytuacjach kryzysowych. Prowadzi firmę „Psychoterapia i Profilaktyka ODZYSKAJ SIEBIE”, działa na terenie całego kraju, występuje jako ekspertka w mediach.

Czytaj inne artykuły z magazynu "Pewna Terapia"

100 tysięcy kilometrów do zdrowia

Rozmowa z Martyną Chmielewską o mikrokrążeniu, biohackingu i holistycznym podejściu do zdrowia Zacznijmy od podstaw. Czy da się oszukać wiek i proces starzenia się, żeby żyć w zdrowiu i szczęściu?Tak. [...]

Uczyłam się chodzić na nowo. Dziś jestem trenerką

Rozmowa z Kingą Handzlik „Do mechanika nie idzie się z naprawionym autem” – mówi Kinga, trenerka personalna, która sama musiała nauczyć się chodzić na nowo [...]

Kobieca wioska wsparcia

O tym, czego naprawdę potrzebują współczesne mamy Dlaczego mamy są wiecznie zmęczone? Czy zmęczenie mamy różni się od zmęczenia kobiety bez dzieci? I jak zadbać o siebie, [...]

Zapisz się do newslettera

i zyskaj 25% zniżki na zamówienie!