Square Clock Streamline Icon: https://streamlinehq.com

Pn - Pt: 8:00 – 16:00

Mail Send Envelope Streamline Icon: https://streamlinehq.com
Phone Circle Streamline Icon: https://streamlinehq.com
Delete Square Streamline Icon: https://streamlinehq.com
Tailless Line Arrow Left Square Streamline Icon: https://streamlinehq.com

Blog

Jak wygląda randkowanie 30+?

Jak wygląda randkowanie 30+?

Rozmowa z Mariką Latanowicz

Fejkowe profile, nieudane randki i negatywne komentarze – tak wygląda rzeczywistość wielu singli i singielek w 2026 roku. Marika przeszła przez to wszystko – i zamiast się załamać, odzyskała siebie. Opowiedziała nam, jak wygląda szukanie miłości w czasach swipe’owania na aplikacjach randkowych oraz jak nie tracić poczucia własnej wartości mimo randkowych niepowodzeń.

Dlaczego jest dziś tak trudno znaleźć odpowiedniego partnera?

Wszystko na przestrzeni lat się zmienia – i tak samo relacje damsko-męskie. Kiedyś było łatwiej. Pytam rodziców: „Gdzie się poznaliście?”. Odpowiadają, że na prywatce. Mała impreza na dziesięć osób, a znaleźli tam miłość. Dziadkowie? Przez sąsiadów. Teraz jest znacznie trudniej. 

Aplikacje randkowe, które powinny pomagać, paradoksalnie sprawiają, że jest gorzej, bo mamy ogromny wybór.

Ludzie nie podchodzą do tego na poważnie. Dominuje podejście: nie ten, to następny.

Często słyszę, że „kto normalny ma Tindera”. Skąd to przekonanie?

Może stąd, że wielu osobom Tinder kojarzy się stricte z krótkoterminowymi znajomościami opartymi na seksie i fizyczności. Ale to niepotrzebna łatka. Znam mnóstwo osób, które poznały się na Tinderze, są w szczęśliwych związkach, a nawet małżeństwach. Da się, tylko trzeba trafić na człowieka, który szuka tego samego co my. I uzbroić się w cierpliwość, to nie jest tak, że przesuwasz cztery razy palcem i znajdujesz miłość życia. Sama mam koleżankę, która od roku jest w związku i poznała swojego partnera właśnie na Tinderze. Szukała długo, ale w końcu trafiła.

A poznawanie ludzi poza aplikacją? Zdarza się jeszcze?

To już właściwie mity. Do mnie ktoś raz w życiu podszedł na ulicy i zapytał o numer telefonu. Byłam w szoku. Automatycznie dałam mu szansę, bo w dzisiejszych czasach to jest rzadkość i świadczy o tym, że ktoś jest konkretny.

Korzystając z aplikacji randkowych można trafić na osoby, podszywające się pod kogoś innego. Umiesz to rozpoznać?

Mam już do tego nosa. Po pierwsze widać to po sposobie, w jaki piszą. Czasem jak boty albo raz w formie męskiej, raz w żeńskiej. Po zdjęciach też można się zorientować, widać twarz przerobioną w AI. Mnie samą to spotkało, ktoś stworzył fejkowy profil z moimi zdjęciami. Byłam „Olgą, która lubi podróżować”. Warto zweryfikować konto, wtedy wyświetla się niebieski haczyk. Zwracam na to uwagę przeglądając aplikacje randkowe. Jeśli ktoś nie ma weryfikacji i nie chce przejść na inny komunikator, od razu wiem, że coś jest nie tak.

A co, gdy ktoś przychodzi na spotkanie i okazuje się zupełnie inną osobą niż na zdjęciach?

Mnie to nie spotkało, ale koleżanka miała taką sytuację. Facet przyszedł, ale wyglądał zupełnie inaczej. Odpowiedziała, że umówiła się z kimś innym, wstała i wyszła. Nie dziwię jej się. Ale ile jest kobiet, które zostają? Z samotności, z myślą „może dam szansę”. Albo nie potrafią postawić granicy.

Dla mnie też stawianie granic bywało trudne. Kiedyś chłopak po trzech spotkaniach chciał zakończyć relację, co jest zrozumiałe. Ale zamiast powiedzieć to delikatnie, zabrał mnie na obiad i zaczął wyliczać: że powinnam iść na siłownię, że twarz mam ładną, ale ciało „trochę do naprawy”, że nie mam odpowiedniej pracy, że nie miałby się czym pochwalić przed jego znajomymi. Byłam zamurowana. Miałam łzy w oczach, a on dalej mówił. Na końcu, jak wstałam, żeby wyjść, powiedział: „A kto zapłaci za rachunek? Zrób mi Blika”.

Wróciłam, poszłam do przyjaciół i płakałam przez godzinę. Byłam wtedy w gorszej kondycji psychicznej – miałam depresję, przytyłam, głównie przez leki. Nie mogłam się pozbierać przez parę miesięcy. Odpuściłam Tindera, bo stwierdziłam: jeśli mam na takie osoby trafiać, to tylko pogarszam swój stan. Ale dziś mówię o tym otwarcie – dziewczyny, ja zrobiłam źle, że nie postawiłam granicy. Wy sobie na to nie pozwalajcie. W połowie wstańcie i wyjdźcie. Człowiek się uczy na błędach.

Tamta sytuacja Cię zmieniła?

Nie tylko ta sytuacja. To była kwestia tego, że straciłam swoją iskrę. Wszyscy mówili: „Gdzie jest ta wesoła Marika?”. Chciałam po prostu spać. Nie czerpałam radości z życia. Siostra doradziła mi, żebym odpuściła sobie randkowanie, bo to widocznie nie jest mój czas. Najpierw się zbuntowałam, ale miała rację. Randkowałam, bo źle się czułam sama ze sobą i czekałam, aż ktoś mi podniesie samoocenę. Tymczasem to poszło w drugą stronę – jedna nieudana randka za drugą i coraz gorsze myśli o sobie. Obniżyłam poprzeczkę, dawałam szansę facetom, którzy nie byli w moim guście, bo sama siebie nie uważałam za atrakcyjną. Wpadłam w błędne koło.

W końcu zrozumiałam, że temat znalezienia faceta za długo odgrywał za dużą rolę w moim życiu. Na pierwszym miejscu postawiłam to, żeby poczuć się ze sobą lepiej – siłownia, lepsze jedzenie. Temat miłości odstawiłam na bok. I to samo przyszło. Kiedy schudłam, poczułam się atrakcyjniejsza, szukanie partnera stało się poboczne.

Przestałam żyć myślą „muszę mieć faceta”. Jak coś zacznie rokować – super. Jak nie – trudno.

Nie przejmuję się już nieudanymi randkami. To jest kluczowe.

Przejdźmy do red flagów. Na co zwracać uwagę przy selekcji?

Podstawy: czy facet ma kulturę osobistą, jak się zwraca do obsługi, czy nie siedzi w telefonie na randce. To nie są wygórowane oczekiwania. Ważny jest też opis na profilu – ja dałam bardzo obszerny, konkretne rzeczy: jaką muzykę lubię, co lubię jeść, kogo szukam. Podoba mi się, jak ktoś się do tego odnosi w pierwszej wiadomości – to znaczy, że nie chodzi mu tylko o jedno. A jak dostaję tylko wiadomość, że mam „piękne ciałko”, od razu mi się odechciewa. Po paru wiadomościach wiem, czy się z kimś spotkam. Bezpośrednio pytam: czego szukasz? Faceci się śmieją, że konkretna jestem – ale jak inaczej mam tę selekcję przeprowadzić?

A kiedy trafiałaś na fajnych mężczyzn – dlaczego ostatecznie nie wychodziło?

Poznajesz fajnego człowieka, pytasz o poważniejsze rzeczy i widzisz, że wasza wizja przyszłości się rozjeżdża. Na przykład ja chcę mieć dzieci, a on nie. Z wieloma do dziś utrzymuję kontakt. Więc przy okazji randkowania można poznać fajnych ludzi – wcale nie jest tak, że te randki są tylko złe i niedobre.

Pojawiają się komentarze, że skoro jesteś singielką po trzydziestce, to coś musi być z Tobą nie tak. Jak na to reagujesz?

To klasyk. Wiele osób sugeruje, że z singielką 30+ coś musi być nie tak, że pewnie mam problemy psychiczne. Nie będę nikomu w internecie udowadniać, jaka jestem. Nagrałam niedawno rolkę o tym, żebyśmy przestali myśleć o singielstwie po trzydziestce jako o czymś złym. 

Jestem sama i jestem szczęśliwa – mam być na siłę z kimś, kto mi nie odpowiada?

Żyję w przekonaniu, że jestem fajną osobą i kogoś znajdę. Ludzie w różnym wieku znajdują miłość. Nie ma co się stresować.

Widzisz siebie za pięć lat w związku?

Myślę, że tak. Dom, mąż, dzieci. Pies koniecznie. I ogródek. Natomiast jeśli się tak nie stanie – mam nadzieję, że będę miała takie samo myślenie jak teraz. Trudno, może się jeszcze ktoś znajdzie. Każdy ma swój czas. Niektórzy w moim wieku są już po rozwodzie i budują życie na nowo. Nie ma co patrzeć na innych i tworzyć presji.

Marika Latanowicz
Marika Latanowicz

Marika Latanowicz

Twórczyni internetowa, influencerka. Otwarcie mówi o randkach, singielstwie i budowaniu relacji w erze aplikacji. Gościła w Dzień Dobry TVN, opowiadając o randkowaniu w czasach AI. Działa na Instagramie @marilat_ i TikToku @marilat_, gdzie ma ponad 100 tysięcy obserwujących.

Marika Latanowicz

Marika Latanowicz

Twórczyni internetowa, influencerka. Otwarcie mówi o randkach, singielstwie i budowaniu relacji w erze aplikacji. Gościła w Dzień Dobry TVN, opowiadając o randkowaniu w czasach AI. Działa na Instagramie @marilat_ i TikToku @marilat_, gdzie ma ponad 100 tysięcy obserwujących.

Czytaj inne artykuły z magazynu "Pewna Terapia"

100 tysięcy kilometrów do zdrowia

Rozmowa z Martyną Chmielewską o mikrokrążeniu, biohackingu i holistycznym podejściu do zdrowia Zacznijmy od podstaw. Czy da się oszukać wiek i proces starzenia się, żeby żyć w zdrowiu i szczęściu?Tak. [...]

Uczyłam się chodzić na nowo. Dziś jestem trenerką

Rozmowa z Kingą Handzlik „Do mechanika nie idzie się z naprawionym autem” – mówi Kinga, trenerka personalna, która sama musiała nauczyć się chodzić na nowo [...]

Kobieca wioska wsparcia

O tym, czego naprawdę potrzebują współczesne mamy Dlaczego mamy są wiecznie zmęczone? Czy zmęczenie mamy różni się od zmęczenia kobiety bez dzieci? I jak zadbać o siebie, [...]

Dane kontaktowe

Formularz

Zapisz się do newslettera

i zyskaj 25% zniżki na zamówienie!