Square Clock Streamline Icon: https://streamlinehq.com

Pn - Pt: 8:00 – 16:00

Mail Send Envelope Streamline Icon: https://streamlinehq.com
Phone Circle Streamline Icon: https://streamlinehq.com
Delete Square Streamline Icon: https://streamlinehq.com
Tailless Line Arrow Left Square Streamline Icon: https://streamlinehq.com

Blog

Dziecko nie rośnie w próżni – dlaczego terapia dziecka wymaga zmiany całej rodziny?

Dziecko nie rośnie w próżni – dlaczego terapia dziecka wymaga zmiany całej rodziny?

Nastolatek wybucha agresją, gdy próbujemy ograniczyć mu czas z telefonem. Dziecko przestaje wychodzić do znajomych, ożywia się tylko przed ekranem. Rodzic sam scrolluje media społecznościowe, ale martwi się o dziecko. Czy to jeszcze normalne, czy już uzależnienie? Katarzyna Walczewska, psychoterapeutka specjalizująca się w uzależnieniach behawioralnych, mówi wprost: telefon jest tylko objawem. Prawdziwym problemem są emocje, z którymi młody człowiek nie umie sobie poradzić.

Kiedy w gabinecie rozpoznaje Pani, że telefon przestał być narzędziem, a stał się sposobem ucieczki od rzeczywistości?

Zazwyczaj młody człowiek ucieka w świat wirtualny, gdy jego telefon staje się jedyną strategią radzenia sobie z emocjami. Na pytania w gabinecie reaguje napięciem, a pomysły na ograniczenie technologii lub kontrolowanie korzystania z urządzenia wywołują u niego panikę i złość. Często młodzi ludzie sami sygnalizują, że smutek, złość, nuda czy stres prowadzą automatycznie do sięgania po ekran.

Ucieczka pojawia się wtedy, kiedy świat offline zaczyna być „za trudny”, a online daje natychmiastową gratyfikację, brak oceniania i ciągłą stymulację. Świat wirtualny wydaje się bezpieczny, ponieważ daje złudne poczucie bycia za szybą: „jestem anonimowy, bezpieczny”. Wtedy zaczyna się powolne odsuwanie od rodziny, znajomych i zablokowanie kontaktu z własnymi emocjami.

Podobnie jak w przypadku uzależnień od substancji psychoaktywnych, tak i w przypadku uzależnień behawioralnych – na przykład od telefonu czy technologii – musi wystąpić kilka kryteriów diagnostycznych. Do najważniejszych należą:

Silna potrzeba korzystania, bez względu na konsekwencje – takie jak zaniedbywanie obowiązków szkolnych, spóźnienia czy wagary.

Kompulsywna potrzeba bycia online – wiążąca się z lękiem przed utratą czegoś ważnego, przeoczeniem istotnych informacji czy wydarzeń.

Wzrost czasu spędzanego z urządzeniem – gdy telefon jest narzędziem, korzystam z niego celowo: dzwonię do mamy, umawiam spotkanie, proszę o materiały do nauki. Gdy staje się „przedłużeniem mojej ręki”, a sięganie po niego to pierwsza czynność po przebudzeniu i ostatnia przed zaśnięciem – mamy do czynienia z sygnałem ostrzegawczym.

Objawy odstawienne – lęk, niepokój, nerwowość, agresja. W gabinecie słyszałam wiele historii o wybuchach gniewu, niszczeniu sprzętu, krzykach i wyzwiskach, które pojawiają się wtedy, gdy rodzic próbuje wprowadzić limity czasowe.

Utrata kontroli – złudne przekonanie o zachowaniu kontroli nad czasem korzystania i możliwości rezygnacji z urządzenia w każdej chwili. W praktyce okazuje się to niemożliwe.

Ostatnie kryterium – w przypadku młodych ludzi szczególnie niepokojące – to porzucanie dotychczasowych zainteresowań i pasji. Rezygnacja z aktywności, relacji i zajęć, które dawniej przynosiły radość i satysfakcję, na rzecz świata wirtualnego i pozornych „relacji” oraz „aktywności”.

Dodatkowo obserwuję ucieczkę od emocji – zamiast rozmowy czy konfrontacji z trudnymi uczuciami, młody człowiek ucieka w grę, scrollowanie TikToka, aby nie myśleć, nie czuć.

Pracując z pacjentem, badam każdy z tych obszarów. Czasem występują trzy kryteria uzależnienia, czasem cztery, a czasem sześć. Dostępne klasyfikacje uzależnień wskazują możliwe kryteria, istotny jest jednak również czas trwania obserwowanych zachowań. Aby móc mówić o uzależnieniu od technologii, analizuję czas, okoliczności i czynniki, które przyczyniły się do nadużywania telefonu przez młodego człowieka. Zazwyczaj jest to okres nie krótszy niż trzy miesiące.

Jakie sygnały ostrzegawcze najczęściej sprowadzają rodziców z dziećmi do Pani gabinetu?

Gabinet psychoterapeuty specjalizującego się w uzależnieniach to specyficzne miejsce. Kiedy trafia do mnie klient, zawsze jest tak, że albo on sam, albo jego otoczenie zauważa, że z czymś sobie nie radzi, że ewidentnie ma problem. W przypadku młodych ludzi najczęściej to najbliższa rodzina, szkoła, trener czy przyjaciele dostrzegają, że potrzebna jest fachowa pomoc.

Praca z młodzieżą jest o tyle skomplikowana, że technologia i telefon są wpisane w świat, w jakim oni żyją i funkcjonują. Trudno jest pokazać młodemu człowiekowi, że świat wirtualny często nijak się ma do rzeczywistości.

A jednocześnie… wzbudza on ogromną ilość prawdziwych emocji. Rodzice często mówią: „Pani Kasiu, nie poznajemy swojego dziecka. Przestaje rozmawiać, przestaje chodzić na zajęcia, wybucha”.

Chodzi nie tylko o czas spędzony przed ekranem, ale o to, co telefon zastępuje – emocjonalną bliskość i realne doświadczenia. Dziecko zaczyna znikać na różnych płaszczyznach życia rodzinnego i szkolnego.

Sygnały ostrzegawcze, po jakich młodzi pacjenci trafiają do gabinetu terapeuty uzależnień. Te zachowania, zauważone przez rodziców, pozwalają na wdrożenie działań pomocowych i postawienie właściwej diagnozy:

Złość i wulgaryzmy – zazwyczaj używane podczas gier w sieci. Dziecko nie kontroluje słownictwa, którego używa w grach, i przenosi je do świata rzeczywistego.

Obniżony nastrój – niewiele rzeczy cieszy dziecko, wydaje się apatyczne, osowiałe, ożywia się tylko wtedy, gdy ma dostęp do telefonu.

Agresja słowna lub fizyczna – szybkie wybuchy złości, utrata kontroli nad zachowaniem, popadanie we wściekłość, szczególnie przy próbach ograniczania czasu korzystania z technologii. Agresja wobec rówieśników lub rodzeństwa.

Lęki, problemy ze snem, zaburzenia rytmu dobowego – zwłaszcza u młodszych dzieci. Przebodźcowany mózg dziecka nie jest w stanie przetworzyć całego materiału, z jakim styka się w ciągu dnia. Niedojrzały ośrodkowy układ nerwowy powoduje szereg problemów ze snem, rośnie poziom lęku, pojawia się niechęć i wycofanie.

Zaniedbanie wyglądu zewnętrznego – w związku z nadużywaniem technologii mogą pojawić się problemy z higieną osobistą, wzrost lub spadek masy ciała.

Porzucenie dotychczasowych zainteresowań – rezygnacja z dodatkowych aktywności na rzecz czasu spędzanego z technologią.

Pogorszenie wyników w nauce – zaniedbanie obowiązków szkolnych. Krótkie filmy wideo, tzw. shortsy, i scrollowanie uzależniają mózg od ciągłej stymulacji, co znacząco obniża poziom skupienia i koncentracji uwagi.

Izolacja społeczna – niechęć do wychodzenia z domu, wycofanie się z życia szkolnego i towarzyskiego. Paradoksalnie, izolacja staje się okazją do jeszcze częstszego i dłuższego korzystania z telefonu.

Jak podchodzi Pani do rodziców, którzy sami mają problem z telefonami, a chcą pomóc dzieciom?

Pracując w moim zawodzie, zawsze wiedziałam, że praca ta będzie wymagać ode mnie delikatności. Ludzie przychodzący do psychoterapeuty uzależnień zazwyczaj najpierw sami wypróbowali wszystkie możliwe rozwiązania albo czują się po prostu bezradni wobec swojego problemu. Gdy do gabinetu trafia rodzic z dzieckiem, pierwszą rzeczą, którą robię, jest próba zrozumienia i wysłuchania.

Gdyby zapytać wszystkich moich pacjentów, czy daję rady lub oceniam – jednym głosem powiedzieliby, że nie. Nie oceniam. Nigdy.

Pracując w duchu dialogu motywującego i w nurcie poznawczo-behawioralnym, muszę poznać, aby zrozumieć. Problem uzależnienia od technologii czy jej nadużywania jest bardzo częstym powodem zgłaszania się do gabinetu. Pytam dorosłych, jestem ciekawa, co oni myślą na temat tego, co obserwuje ich dziecko – jakie wzorce widzi w domu.

Zawsze hołdowałam zasadzie, że to dorosły modeluje zachowanie, a dziecko je po prostu odtwarza. Musimy pamiętać: dzieci robią to, co widzą, nie to, co słyszą. Jeśli dorosły spędza wieczory z telefonem w ręku, trudno oczekiwać, że nastolatek wypracuje inną strategię spędzania czasu wolnego.

Terapia młodego człowieka to bardzo często zmiana rytuałów i funkcjonowania całej rodziny. Proponuję krótkie, regularne rytuały, angażowanie się wszystkich domowników w pracę nad relacjami. Bez obwiniania – ale wzorzec musi płynąć od dorosłych. A zmiana zawsze zaczyna się od małego kroku.

Czy dzieci wyczuwają nieszczerość rodziców w temacie technologii?

Bardzo fascynuje mnie dzisiejsza młodzież. W zasadzie od ponad dekady, odkąd stworzyłam firmę, pracowałam i pracuję z młodzieżą, ze studentami. Szkolenia, warsztaty, treningi – dawały mi zawsze pole do przeprowadzania niezwykłych rozmów z młodymi ludźmi.

Na przełomie ostatniej dekady mieliśmy prawdziwy boom w świecie wirtualnym: gamerzy, youtuberzy, influencerzy – ludzie z wirtualnego świata dyktujący dzisiejsze trendy, wypowiadający się na temat tego, co jest modne i ważne. Dawniej wręcz nieosiągalny świat stał się miejscem, gdzie młody człowiek kształtuje swój światopogląd. Dzisiejsza młodzież zna swoje prawa, potrafi walczyć o swoje, kwestionuje wartości wyznawane przez rodziców czy dziadków. Umie przeciwstawić się dorosłym. Powiedzieć „nie”.

Rozumiem to. Rozumiem ten rodzaj buntu. Zadziwiam się czasem, ale rozumiem. Każde czasy mają swój bunt. Ten pewnie musi być właśnie taki – czasem głośny, czasem kolorowy.

Ale… młodzi ludzie są niezwykle uważni i intuicyjni. A nieszczerość? Wyczuwa ją nie tylko dziecko – nastolatek robi to z precyzją neurochirurga! Młodzież wie, młodzież widzi. Wie, kiedy rodzic „zakazuje z troski”, a kiedy sam gubi się w swoich nawykach.

Dzieci nie mają pretensji o to, że dorośli są niedoskonali – mają pretensję o niespójność. Jeśli rodzic mówi: „Technologia jest zła”, a sam przegląda telefon przy stole i zasypia z nim w ręku, dziecko nie odbierze tego jako troskę, tylko jako hipokryzję.

Młodzież jest wspaniała. Krucha, bo takie mamy czasy, ale wspaniała. I potrzebuje w nas, dorosłych, znajdować autorytety.

Jak wygląda pierwsza sesja z dzieckiem/nastolatkiem uzależnionym od technologii? Od czego Pani zaczyna?

W moim gabinecie na próżno szukać stosu testów, nie mam w nim nawet zegarka. Kredki służą tylko do rysowania, ale mam też szachy, bo niektórym młodym ludziom gra pomaga w rozmowie. Kiedy rodzic przychodzi z dzieckiem, oboje się stresują. Towarzyszy im lęk przed oceną i strach przed nieznanym.

W tej sytuacji zaczynam od wysłuchania. Na pierwszej sesji są rodzic i dziecko. Rodzic może przedstawić swój punkt widzenia, a później wychodzi. Wtedy mogę poznawać mojego pacjenta.

Najpierw jednak, w obecności rodzica, wyjaśniam, w jaki sposób pracuję:

Przede wszystkim działam zgodnie z etyką zawodową, co oznacza, że tajemnica zawodowa jest podstawą mojej pracy. W sytuacji zagrożenia życia lub zgodnie z życzeniem dziecka – rodzic w obecności dziecka zostanie poinformowany o sprawach wymagających dodatkowych konsultacji: wizyty u neurologa, psychiatry, dodatkowych badań. Dziecko w trakcie pełnej diagnostyki jest zależne od rodzica, a rodzic się o nie martwi – rozumiem to, dlatego z rodzicem i nastolatkiem ustalamy wspólny kontrakt, który to wszystko reguluje.

Pierwsza sesja to nie terapia. To też musi wybrzmieć. Pierwsze trzy, cztery sesje to zazwyczaj czas, gdy ja rozpoznaję sytuację, a dziecko czy nastolatek bada grunt i sprawdza mnie. Te sesje służą budowaniu relacji i sprawdzeniu, czy to odpowiednie miejsce, czy będę mogła pomóc, ale też czy nastolatek i ja się dogadamy, czy będzie między nami przysłowiowe „flow”.

Rodzic w naszych sesjach nie uczestniczy, chyba że – jak wspomniałam wyżej – potrzebujemy dodatkowych interwencji czy konsultacji. Budowanie zaufania wymaga czasu. A terapia opiera się właśnie na budowaniu relacji i na czasie.

Najważniejsze jest bezpieczeństwo – fizyczne i emocjonalne. Zwykle zaczynam od rozmowy o tym, co nastolatek lubi w świecie online i co mu daje: kontakt, odskocznię, ulubione gry, muzykę, poczucie przynależności do społeczności. Z jakiegoś powodu ten świat zdominował jego dotychczasowe życie. To pomaga mi zrozumieć funkcję uzależnienia.

Musimy pamiętać, że uzależnienie zawsze coś reguluje – napięcie, samotność, lęk, poczucie braku własnej wartości. Dopiero gdy zrozumiem to „dlaczego”, mogę pracować nad zmianą. Czas trwania terapii to okres minimum pół roku do roku.

Jakie przełomy w terapii zapamiętała Pani najbardziej – kiedy młody człowiek zaczął mówić prawdę o swoich emocjach?

To są subtelne momenty. Niekoniecznie spektakularne.

Był taki chłopiec, który bardzo zafiksował się na relacjach w sieci. Dodatkowo miał duże problemy z prawem. Wyrokiem sądu został umieszczony w ośrodku, gdzie był pozbawiony telefonu i dostępu do swoich „przyjaciół”. Przed trafieniem do ośrodka dla tych swoich znajomych z sieci był gotów naprawdę wiele poświęcić – dawnych przyjaciół, relację romantyczną. Nagle znalazł się w ośrodku i spędził tam sześć miesięcy. Po wyjściu mama natychmiast zapisała go do mnie na spotkanie.

Pamiętam, jak wtedy do mnie przyszedł – cieszyłam się, bo wiedziałam od rodziców, że naprawdę dobrze sobie tam radził. On też się cieszył. Kiedy usiadł na kanapie, po prostu się rozpłakał. Powiedział mi, że jak tylko wyszedł z ośrodka, od razu odzyskał telefon. Więc już w samochodzie podłączył go do ładowania i włączył. Opowiadał, że wyobrażał sobie, jak ci jego wirtualni znajomi pewnie odchodzili od zmysłów, że ma setki wiadomości od nich: „Gdzie jesteś? Co się z tobą dzieje?”. To go tak nakręcało, cieszył się na moment włączenia telefonu. Przecież oni nie wiedzieli, co się z nim stało – na pewno się martwili.

Gdy włączył telefon, okazało się, że przez te miesiące odezwał się do niego jedynie jeden z jego dawnych przyjaciół z realnego życia i była dziewczyna – czyli właśnie ci ludzie, których odstawił na bok. Tamci wirtualni przyjaciele nie napisali nic. Nigdzie. Na żadnym z jego kont. Powiedział mi wtedy, że poczuł się oszukany. Że tak bardzo żałował, że tyle czasu karmił się tym, co było nieprawdziwe. Że w to uwierzył. To była smutna sesja. Było mi go bardzo żal.

Przełom czasem pojawia się po prostu wtedy, gdy nastolatek po raz pierwszy powie: „Nie radzę sobie”, „Czuję się samotny”, „Boję się zawieść”. Czasem to jedno zdanie, wypowiedziane po cichu, z rumieńcem wstydu, ale naprawdę wysłuchane – zmienia wszystko.

Najbardziej zapamiętuje sytuacje, kiedy młody człowiek zaczyna brać odpowiedzialność za swoje emocje, a nie za to, „ile czasu spędza w telefonie”. To przejście od objawów do sedna – do faktycznego problemu, który go do mnie sprowadził.

Z Pani doświadczenia – czy zmiana jest możliwa bez zaangażowania całej rodziny?

Nie. Jak mówiłam: rodzina to system. A członkowie rodziny są częścią tego systemu.

Nie da się przyprowadzić dziecka do specjalisty i oczekiwać, że specjalista je „naprawi” i odda naprawione rodzicowi. Mówię to z pełnym przekonaniem. Dziecko jest częścią systemu, nie oddzielną wyspą! Jeśli rodzina nie zmieni swoich wzorców, oczekiwań, rytuałów – młody człowiek wróci do starych nawyków. I wtedy cała praca dziecka, praca w gabinecie będzie pracą syzyfową, a jej efekty będą marne.

Mogę zobrazować to jeszcze inaczej: terapia nastolatka bez pracy z rodzicem przypomina podlewanie rośliny, której korzenie leżą w betonie. Jak skończy taka roślina? Przy pracy z młodym człowiekiem to rodzina jest środowiskiem zdrowienia.

Jakie konkretne ćwiczenia czy praktyki proponuje Pani rodzinom, które chcą żyć bardziej autentycznie?

Rytuały i nawyki, które mogą w Państwa domach wiele zmienić są tak naprawdę bardzo proste. Moje sprawdzone propozycje:

„Godzina offline dziennie” – to nic innego jak czas bez telefonów, bez telewizora, bez komputerów, gdy wybieramy rozmowę, grę planszową, wspólne gotowanie, spacer – cokolwiek, byle razem.

„Rytuał trzech pytań” – prosta praktyka dla wszystkich domowników, która polega na tym, by każdy odpowiedział na poniższe pytania. Może to być zaraz po powrocie do domu, ale może być też w trakcie „Godziny offline”. Pytania można wydrukować na kartkach i zalaminować. Nadają się dla każdego domownika, również maluchów:

  • Co było dziś trudne?
  • Co mnie ucieszyło?
  • Czego dziś potrzebuję?

Technologiczne granice – ochrona przed przebodźcowaniem ośrodkowego układu nerwowego:

  • „No phone zone” przy posiłkach
  • Ładowanie telefonów poza sypialniami
  • Wspólne zasady, a nie zakazy tylko dla dziecka
  • Korzystanie z aplikacji kontroli rodzicielskiej, takich jak Family Link

Jaką najważniejszą lekcję wyniosła Pani z lat pracy z uzależnieniami behawioralnymi u dzieci i młodzieży?

Myślę, że najważniejszą lekcją dla mnie jest to, że technologia nie jest problemem. To emocje są trudne. To emocje są kluczem. A technologia jako uzależnienie jest objawem choroby duszy.

Telefon czy komputer to tylko plasterek na ranę duszy. Poczucie niskiej wartości, strach, lęk, smutek, samotność, obawa przed odrzuceniem, kompleksy, ciągłe porównywanie się, poczucie bycia niewystarczającym – to wszystko kryje się pod powierzchnią.

Gdy młody człowiek dostaje przestrzeń na bycie sobą, na autentyczność, na mówienie o emocjach – ekran traci swoją moc. Gdy zrobimy dziecku czy nastolatkowi miejsce w świecie offline, nie musi uciekać do świata wirtualnego.

Zmiana jest możliwa. Zawsze. Nawet jeśli zaczyna się od milimetra, a nie kilometra – i wymaga czasu.

Katarzyna Walczewska
Katarzyna Walczewska

Katarzyna Walczewska

Psychoterapeutka uzależnień i zaburzeń zachowania, specjalistka ds. przemocy, pedagog resocjalizacyjny i pracy z młodzieżą, biegła sądowa, szkoleniowiec. Od lat wspiera dzieci, nastolatków i dorosłych w sytuacjach kryzysowych. Jako ekspert łączy doświadczenie kliniczne, wiedzę z obszaru CBT, dialogu motywującego i terapii doświadczeniowej. Prowadzi firmę „Psychoterapia i Profilaktyka ODZYSKAJ SIEBIE”, działa na terenie całego kraju, występuje jako ekspertka w mediach. Pracuje zgodnie z dewizą: Praca z drugim człowiekiem jest jak praca na otwartym sercu. IG: @paniterapeutkak | Strona: www.psychoterapia-odzyskaj-siebie.pl

Katarzyna Walczewska

Katarzyna Walczewska

Psychoterapeutka uzależnień i zaburzeń zachowania, specjalistka ds. przemocy, pedagog resocjalizacyjny i pracy z młodzieżą, biegła sądowa, szkoleniowiec. Od lat wspiera dzieci, nastolatków i dorosłych w sytuacjach kryzysowych. Jako ekspert łączy doświadczenie kliniczne, wiedzę z obszaru CBT, dialogu motywującego i terapii doświadczeniowej. Prowadzi firmę „Psychoterapia i Profilaktyka ODZYSKAJ SIEBIE”, działa na terenie całego kraju, występuje jako ekspertka w mediach. Pracuje zgodnie z dewizą: Praca z drugim człowiekiem jest jak praca na otwartym sercu. IG: @paniterapeutkak | Strona: www.psychoterapia-odzyskaj-siebie.pl

Czytaj inne artykuły z magazynu "Pewna Terapia"

100 tysięcy kilometrów do zdrowia

Rozmowa z Martyną Chmielewską o mikrokrążeniu, biohackingu i holistycznym podejściu do zdrowia Zacznijmy od podstaw. Czy da się oszukać wiek i proces starzenia się, żeby żyć w zdrowiu i szczęściu?Tak. [...]

Uczyłam się chodzić na nowo. Dziś jestem trenerką

Rozmowa z Kingą Handzlik „Do mechanika nie idzie się z naprawionym autem” – mówi Kinga, trenerka personalna, która sama musiała nauczyć się chodzić na nowo [...]

Kobieca wioska wsparcia

O tym, czego naprawdę potrzebują współczesne mamy Dlaczego mamy są wiecznie zmęczone? Czy zmęczenie mamy różni się od zmęczenia kobiety bez dzieci? I jak zadbać o siebie, [...]

Dane kontaktowe

Formularz

Zapisz się do newslettera

i zyskaj 25% zniżki na zamówienie!