Square Clock Streamline Icon: https://streamlinehq.com

Pn - Pt: 8:00 – 16:00

Mail Send Envelope Streamline Icon: https://streamlinehq.com
Phone Circle Streamline Icon: https://streamlinehq.com
Delete Square Streamline Icon: https://streamlinehq.com
Tailless Line Arrow Left Square Streamline Icon: https://streamlinehq.com

Blog

Dlaczego ludzie z ADHD uzależniają się szybciej?

Dlaczego ludzie z ADHD uzależniają się szybciej?

Mam ADHD i jestem w zdrowieniu z uzależnienia od alkoholu. Przez lata nie dostrzegałam związku między jednym a drugim. Dziś wiem, że ADHD nie jest wyrokiem skazującym na nałóg, ale może znacząco skrócić drogę do uzależnienia. Mój mózg szybko zrozumiał, że alkohol działa: przynosił ulgę natychmiast i nie wymagał niczyjej obecności. Dlaczego tak było?

Mózg, który inaczej odbiera świat 

Ludzie z ADHD żyją w stanie chronicznego przebodźcowania. Mózg jest bombardowany bodźcami, których nie potrafi przefiltrować: dźwięki, zapachy, dotyk, światło, cudze emocje, wszystko dociera jednocześnie i z pełną mocą. Do tego dochodzi tak zwany bieg myśli, czyli ciągły, niekontrolowany potok myśli, który nie daje wytchnienia. Jeśli nie masz ADHD, spróbuj wyobrazić sobie mózg, który nie rozróżnia hierarchii ważności: wszystko ma identyczny priorytet. Układ nerwowy przyspiesza szybciej, niż potrafi wyhamować, a zwykła codzienność potrafi męczyć bardziej niż ekstremalny wysiłek fizyczny.

Emocje przy ADHD są intensywniejsze, zmienność nastrojów większa, a umiejętność ich regulowania i rozróżniania  jest znacznie osłabiona. Nie dlatego, że jesteśmy słabi czy leniwi. Dlatego, że nasz mózg z natury gorzej radzi sobie z samoregulacją, m.in. z powodu deficytu dopaminy. Szukamy więc silnych bodźców, które tę dopaminę dostarczają. Jednocześnie nikt nie nauczył nas sposobów regulowania emocji. Jestem z rocznika 1992: w tamtych czasach kort był jedynym miejscem na emocje, jednak nikt mnie nie uczył, jak przyjąć bezradność wobec porażek. To uparcie wracało przez kolejne piętnaście lat. W kółko próbowałam wygrać z tym, na co nie miałam wpływu, i coraz mocniej wierzyłam, że problemem jestem ja.

Droga na skróty

Uzależnienie najczęściej zaczyna się od potrzeby wyciszenia, obniżenia napięcia i ucieczki od emocji, na które nie mamy narzędzi.

Nie znamy innej metody, więc sięgamy po najszybszą: alkohol, narkotyki, leki. Dla niektórych będzie to hazard, seks, adrenalina. Jesteśmy w stanie uzależnić się od wszystkiego, co daje nam bodziec, zalewa chemią i pozwala zapomnieć o problemie.

Przy ADHD ten mechanizm jest szczególnie niebezpieczny. Alkohol działa jak hamulec na ten niekontrolowany bieg myśli. Po alkoholu pojawia się to, czego mózg nie umie wytworzyć sam: pauza, odcięcie. Wreszcie coś się uspokaja w środku. To jest dokładnie to uczucie, którego osoba z ADHD szuka całe życie i nie potrafi osiągnąć o własnych siłach. Problem? Najpierw wahałam się, czy w ogóle przechylić butelkę, mówiąc do siebie: „Jeden kieliszek, Magda. Tylko jeden”. Z czasem wahanie dotyczyło już wyłącznie tego, ile butelek włożyć do koszyka, by starczyło na kilka dni ukojenia we śnie.

I właśnie o to chodziło, nie o imprezę, nie o towarzystwo. O sen. O ciszę w głowie. Myślę, że niejedna osoba z ADHD, która to przeczyta, pomyśli teraz: „ja też”. W kolejnych akapitach rozłożę ten mechanizm na części.

Sport jako lek – i co się dzieje, gdy go zabraknie

Wiele osób z ADHD intuicyjnie znajduje sposób na regulację: intensywny wysiłek fizyczny. Ja grałam w tenisa zawodowo, miałam po dwa treningi dziennie. Sport dawał mi strukturę, rozładowywał nadmiar energii, wyciszał mózg. Treningi stwarzały doskonałe środowisko dla mojego ADHD i dopóki trwały, trzymały mnie w ryzach, a ja funkcjonowałam prawidłowo. Kiedy w wieku szesnastu-siedemnastu lat odpuściłam tenisa, m.in. przez rozwód rodziców, nagle musiałam zmierzyć się z przebodźcowaniem, które wcześniej rozładowywały kilkugodzinne treningi.

To jest schemat, który widzę u wielu osób z późną diagnozą ADHD: objawy bywają mniej widoczne, gdy neuroatypowy mózg funkcjonuje w środowisku, które daje stałą strukturę i przewidywalność: rutyna, sport albo pasja.

Ale wystarczy, że ten bufor zniknie, a człowiek zostaje sam ze swoim mózgiem i bez instrukcji obsługi własnego układu nerwowego. Alkohol staje się wtedy tym narzędziem, bo jest wszędzie, jest legalny i działa natychmiast.

Przebodźcowanie sensoryczne jako wyzwalacz 

Po terapiach zrozumiałam coś, czego bez diagnozy ADHD nie byłabym w stanie nazwać: wyzwalacze u osób z ADHD działają silniej i są bardziej podstępne. To, co dla osoby neurotypowej bywa zwykłym dyskomfortem (nowe miejsce, obcy zapach pościeli, tłum, hałas), u osoby z ADHD może szybciej uruchomić kryzys – bo układ nerwowy już wcześniej pracuje w przeciążeniu. Miękkość łóżka, kołdra, która drapie, mlaskanie przy stole, to nie są błahostki. To są bodźce, które kumulują się i potrafią doprowadzić do furii.

Po moim pierwszym odwyku złamałam abstynencję po dwóch miesiącach, bo nie wiedziałam jeszcze o swoim ADHD. Wchodziłam w sytuacje, które dziś nazwałabym wyzwalaczami: impreza z alkoholem, nocowanie w obcym miejscu, zjazd absolwentów. Każda z tych sytuacji to była nowa dawka bodźców, z którymi nie umiałam sobie poradzić. To jest jak nakręcanie sprężyny: nakręcamy, dociskamy, nakręcamy, aż w końcu oddaje. Wtedy organizm szuka jedynej znanej mu drogi do regulacji. I sięgamy po alkohol.

Dziś mam diagnozę ADHD i świadomość mechanizmów uzależnienia. Dlatego na etapie zdrowienia stawiam jasne granice: nie wybieram sytuacji, które podbijają przebodźcowanie i ryzyko nawrotu. To nie kwestia tego, czy jestem słaba, tylko rozsądku i strategii.

Niewidoczna diagnoza: ADHD u kobiet

Jest jeszcze jeden powód, dla którego ADHD tak skutecznie napędza uzależnienie: często przez lata jest po prostu nierozpoznane. Ja usłyszałam diagnozę jako dorosła kobieta, mimo że objawy miałam od dziecka. Słyszałam „ty masz ADHD” jako żart od znajomych, ale w mojej głowie ADHD to był stereotyp nadruchliwego chłopca, który nie potrafi usiąść w ławce. Nie kobieta, która gra w tenisa zawodowo, jest oczytana i błyszczy w towarzystwie.

Przez lata ADHD u dziewczyn bywało pomijane, bo nie pasowało do stereotypu „nadruchliwego chłopca”.

Dziewczynki miały być grzeczne i porządne. Jeśli nie były nadruchliwe, to „nie miały ADHD”. A przecież ADHD to nie tylko nadpobudliwość ruchowa. To bieg myśli. To nadwrażliwość sensoryczna. To niemożność usiedzenia nie dlatego, że ciało się rusza, ale dlatego, że głowa nie chce przestać pracować nad… wszystkim, co się dzieje wokół.

Brak diagnozy oznacza brak zrozumienia. Przez lata zastanawiałam się, czy nie jestem „po prostu walnięta”. Nie rozumiałam, dlaczego inni potrafią przejść przez dzień płynnie, a ja nie mogę usiedzieć 45 minut na lekcji, boli mnie hałas na przerwie, boli mnie mlaskanie. Kolejnym elementem układanki jest niskie poczucie własnej wartości, które może z tego wynikać. Jeśli nie rozumiesz dlaczego jesteś inna, zaczynasz wierzyć, że jesteś gorsza. A niskie poczucie własnej wartości to prosta droga do szukania ucieczki.

Komfort picia – jak ADHD ułatwia ukrywanie?

Jest pojęcie, które poznałam na terapii: komfort picia. To stwarzanie sobie warunków, w których można pić bez przeszkód. I tutaj ADHD może niestety może to ułatwiać.

Osoby z ADHD często pracują nieregularnie, mają elastyczne grafiki, bywają samozatrudnione. To oznacza, że łatwiej o ten komfort: np. odwołuję zajęcia na dwa tygodnie, mówię, że mnie nie będzie, zamykam się w domu. Nikt nie pyta. Nikt nie kontroluje.

Do tego dochodzi maskowanie, które osoby z ADHD, zwłaszcza kobiety, mają opanowane do perfekcji. Całe życie uczymy się udawać normalnych, pasować do otoczenia, ukrywać to, co w nas inne. Ten sam mechanizm działa przy uzależnieniu: doskonale maskujemy picie. Na oddziale żeńskim, na którym byłam, leżało 20, góra 25 kobiet. Na męskim w innym budynku – 70 mężczyzn. Na detoksie: sześć łóżek damskich, 80 męskich. Nie twierdzę, że to statystyka populacyjna, ale obraz miejsca, w którym byłam.

Co można zrobić?

ADHD nie skazuje na uzależnienie. Ale nieleczone, niezdiagnozowane, niezrozumiane, dramatycznie zwiększa ryzyko. Mechanizm jest prosty: mózg, który nie potrafi się sam wyregulować, szuka zewnętrznych regulatorów. Jeśli nie zbudujemy zdrowych form samoregulacji (ruch, terapia, sen, struktura dnia, czasem farmakologia), mózg będzie szukał szybkiej ulgi gdzie indziej. Alkohol jest w Polsce najbardziej dostępny, najbardziej znormalizowany i działa najszybciej.

Kluczowe było połączenie dwóch ścieżek: leczenia uzależnienia i zrozumienia ADHD – jedno bez drugiego nie wystarcza. Po moim pierwszym odwyku byłam przekonana, że mam już wszystko, czego potrzebuję: dostałam narzędzia, wiedzę i jasne wyjaśnienie mechanizmu alkoholizmu. To naprawdę mnie postawiło na nogi. Nie wiedziałam jednak, że mam ADHD, więc nie rozumiałam, czemu wracają napięcie, przebodźcowanie i „głód ulgi”. Dopiero kiedy zaczęłam łączyć trzeźwienie z rozumieniem ADHD, to był moment, w którym zaczęło się prawdziwe zdrowienie: nie siłowanie się z alkoholem, tylko uczenie się siebie.

Asertywności nie jest czymś, co można po prostu „ćwiczyć”. Na terapii zrozumiałam, że to nie jest uprzejma umiejętność odmawiania, tylko decyzja o ochronie własnego dobra i zdrowia. Dla osoby z ADHD, która latami uczyła się dopasowania, takie „nie” nie jest drobnym aktem stanowczości – bywa próbą wyjścia z odruchu tłumaczenia się, lęku przed oceną i wstydu. Dlatego potrzebowałam tego zdania, prostego, ale precyzyjnego: „W kryzysie mózg nie tworzy nowych argumentów, tylko sięga po gotowce”. I to warto zapamiętać.

Jeśli rozpoznajesz w tym siebie: bieg myśli, przebodźcowanie, picie nie dla zabawy, a dla ciszy, proszę, nie ignoruj tego. To, co dzieli moje dzisiejsze życie i dno, którego nie chcę już znać, jest tak naprawdę „tylko” jeden kieliszek. Nie wiesz który. Dlatego warto pozwolić sobie pomóc – i w leczeniu i w diagnozie, żeby w końcu siebie zrozumieć.

Magda Kowalczyk
Magda Kowalczyk

Magdalena Kowalczyk

Mówi otwarcie o życiu z ADHD i o zdrowieniu z uzależnienia od alkoholu. Była zawodową tenisistką, a diagnozę ADHD dostała dopiero w dorosłości. Dziś pokazuje konkretne mechanizmy: jak bieg myśli, przebodźcowanie i trudność regulacji emocji skracają drogę „ulgi” w alkoholu oraz jak budować trzeźwość na co dzień, przy współwystępowaniu ADHD. Więcej narzędzi i konkretnych przykładów: @madzia.mind.

Magda Kowalczyk

Magdalena Kowalczyk

Mówi otwarcie o życiu z ADHD i o zdrowieniu z uzależnienia od alkoholu. Była zawodową tenisistką, a diagnozę ADHD dostała dopiero w dorosłości. Dziś pokazuje konkretne mechanizmy: jak bieg myśli, przebodźcowanie i trudność regulacji emocji skracają drogę „ulgi” w alkoholu oraz jak budować trzeźwość na co dzień, przy współwystępowaniu ADHD. Więcej narzędzi i konkretnych przykładów: @madzia.mind.

Czytaj inne artykuły z magazynu "Pewna Terapia"

100 tysięcy kilometrów do zdrowia

Rozmowa z Martyną Chmielewską o mikrokrążeniu, biohackingu i holistycznym podejściu do zdrowia Zacznijmy od podstaw. Czy da się oszukać wiek i proces starzenia się, żeby żyć w zdrowiu i szczęściu?Tak. [...]

Uczyłam się chodzić na nowo. Dziś jestem trenerką

Rozmowa z Kingą Handzlik „Do mechanika nie idzie się z naprawionym autem” – mówi Kinga, trenerka personalna, która sama musiała nauczyć się chodzić na nowo [...]

Kobieca wioska wsparcia

O tym, czego naprawdę potrzebują współczesne mamy Dlaczego mamy są wiecznie zmęczone? Czy zmęczenie mamy różni się od zmęczenia kobiety bez dzieci? I jak zadbać o siebie, [...]

Zapisz się do newslettera

i zyskaj 25% zniżki na zamówienie!