Wyjaśnia Adrian Mleczek z Ośrodka Rozwoju Sportowca
Trening siłowy zmniejsza ryzyko kontuzji o 70%, zwiększa pewność siebie i sprawia, że dziecko szybciej się rozwija – nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Dlaczego więc tak niewiele klubów piłkarskich traktuje go na równi z treningiem technicznym? Adrian Mleczek z Ośrodka Rozwoju Sportowca tłumaczy, jak wzmacniać ciało młodych zawodników i dlaczego rodzice powinni… przeszkadzać swoim dzieciom.
Prowadzisz obozy dla młodych piłkarzy. Czym różnią się od zwykłych zajęć sportowych?
Naszym celem jest rozwijanie talentu, a wychodzimy od tego, co dzisiaj najbardziej kuleje – od ciała. Niestety mamy takie czasy, że dzieci bardzo dużo siedzą i to jest destrukcyjne. Jeżeli nie skoncentrujemy się na rozwoju fizycznym, na rozwoju układu nerwowego, mięśniowego, koordynacji wewnątrzmięśniowej, to nigdy nie dojdziemy do maksimum możliwości fizycznych, a to ma przełożenie na umiejętności piłkarskie. Na naszych obozach podopieczni mają zapewniony rozwój fizyczny na równi z rozwojem piłkarskim.
Wspomniałeś o problemie siedzącego trybu życia. Do Ciebie trafiają tylko chłopcy, którzy już trenują piłkę?
Przyjmujemy też takich, którzy nie mają doświadczenia z piłką – wtedy to ma po prostu wzmocnić ich fizycznie. Trafiają do nas np. dzieci z wadami postawy. Wiadomo, że rozwój fizyczny ma duże przełożenie na rozwój psychiczny.
Uważam, że jednym z kluczowych elementów, żeby w przyszłości zmniejszyć odsetek problemów psychicznych u młodzieży, jest to, by dzieci ćwiczyły siłowo już od najmłodszych lat.
Rodzice powinni być tym konsekwentni, bo to największa inwestycja w rozwój zdrowego człowieka.
Z perspektywy rodzica to fascynujące. Czy brak sukcesów dziecka w sporcie może wynikać właśnie z zaniedbania treningu siłowego?
Bardzo często tak jest. Mam podopiecznego, z którym pracuję 7 lat, dzisiaj ma 14 lat. Kiedy zaczynaliśmy, był jednym z ostatnich chłopców w swoim roczniku na turniejach – grał bardzo mało albo wcale. Dzisiaj jest wiodącym zawodnikiem, ale bardzo dużo pracowaliśmy nad jego rozwojem fizycznym. Do tego ma silny mental, jest sfokusowany – to jest dla niego najważniejsze. Jestem mega zaskoczony, że z takiego braku potencjału na samym początku zrobił ogromny postęp. Czyli da się.
Mamy też przykład Roberta Lewandowskiego – to widać gościa, który poprzez dobrą, mądrą pracę wycisnął maksimum ze swojego potencjału. Praktycznie wszedł na ten sam poziom co Messi i Ronaldo, którzy są fenomenem w skali świata. Dużo później wszedł na światowy poziom, dogonił ich i utrzymuje się do dzisiaj na szczycie. To praca na każdej płaszczyźnie. Robert od małego miał wszechstronny rozwój fizyczny – rodzice o to zadbali. Trenował judo, grał w kosza, pływał w klubie. Ostatnio wspominał, że nie chciał tego robić, chciał grać tylko w piłkę, ale rodzice byli mądrzy. I dzisiaj czerpie z tego profity – bardzo niskie ryzyko urazu, mało kontuzji w zawodowej karierze.
Trening siłowy dobrze chroni przed urazami?
Tak, a jeśli już dojdzie do urazu, pozwala szybciej wrócić do formy. Oczywiście z wiekiem staje się to coraz trudniejsze. Jednak wiemy, że trening siłowy o 70% zmniejsza ryzyko urazu. To przepiękna polisa ubezpieczeniowa na przyszłość, jeżeli ktoś wiąże ją z profesjonalnym sportem.

Oprócz tego, dziecko zaczyna lepiej hamować na boisku, szybciej przyspiesza, poprawia siłę strzału. Same benefity – a jednak nie jest to na co dzień realizowane w klubach na równi z treningiem piłkarskim.
Uświadamiam rodziców, jak ważne jest zadbanie o te dodatkowe aspekty. Często dziecko nie ma satysfakcji z zajęć sportowych, bo jakiś element jest zaniedbany. W wielu przypadkach można to rozwiązać treningiem siłowym. I nie chodzi tylko o siłownię. Najlepszy okres rozwojowy, tzw. okres sensytywny, trwa od piątego do dziewiątego roku życia. Wtedy można najwięcej osiągnąć.
Wielu rodziców obawia się, że trening siłowy zatrzyma wzrost dziecka. To mit?
Tak, ale powtarza się go do dzisiaj, ale to nieprawda.
Badania mówią, że dzięki treningowi siłowemu wydziela się hormon wzrostu, zwiększa się poziom testosteronu, tkanka się przyzwyczaja do obciążeń – kości, ścięgna i więzadła robią się grubsze, bardziej wytrzymałe.
Sam w wieku 15-16 lat słyszałem, że jestem za młody, żeby ćwiczyć siłowo i to trochę zahamowało mój rozwój. Kiedy rozpocząłem treningi siłowe, zacząłem szybciej się rozwijać i stałem się lepszy na boisku. Budowanie siły przyda się nie tylko w piłce nożnej. Gdy zbudujemy atletę, który będzie sprawny, zdrowy, silny – później jest w stanie odnaleźć się w przeróżnych dyscyplinach sportowych.
Czym różnią się Twoje obozy od standardowych szkółek piłkarskich?
Przyjmujemy przeróżne dzieci, ale możemy sobie na to pozwolić, bo jeżeli chodzi o trening piłkarski, pracujemy w małych grupach – jeden trener ma pod opieką pięć, maksymalnie sześć osób. Jesteśmy w stanie to mocno zindywidualizować i dopilnować mankamentów technicznych, żeby od razu skorygować błędy. Na boisku najlepiej widzimy, co dzieje się z ciałem danego chłopca, czemu ma problem z utrzymaniem atletycznej pozycji, na przykład w defensywie. I później to naprawiamy.
Mieliśmy chłopca, który miał problem z prostym podbiciem i oddawaniem mocniejszych strzałów. Ogólnie był bardzo zdolny, ale nie umiał prawidłowo oddawać strzałów ani z prawej wiodącej, ani lewej nogi. Uważam, że strzał to broń, którą każdy młody piłkarz powinien posiadać w swoim asortymencie umiejętności na bardzo dobrym poziomie. Po pięciu dniach obozu, gdzie pracowaliśmy nad rozwojem fizycznym i skupiliśmy się na technice strzału, był w stanie dobrze uderzać z obu nóg. Rodzice jak go zobaczyli – nie dowierzali, że to realne. Tymczasem to był problem w biodrze – za słabe mięśnie pośladkowe, żeby wygenerować moc i ustabilizować ciało. Do tego brak kontroli motorycznej i zakresu mobilności w stawie skokowym.

Zawodników motywuje fakt, że efekty pojawiają się tak szybko?
Tak. Zawodnik widzi, że poprawił dany element, dlatego zaczyna wierzyć, że może się stale rozwijać. Wtedy jest już z górki. Czasami oczywiście zdarza się, że głowa zawodnika jest trochę zamknięta i to spowalnia proces. Kiedy jednak przeskoczymy pierwszą przeszkodę, dziecko przekonuje się, że trener miał rację i dostaje wiatru w żagle.
Jak sobie radzicie z mentalnymi blokadami u zawodników?
Można ich podzielić na dwie grupy: osoby pyszne, które wszystko wiedzą najlepiej i osoby mało pewne siebie. W tym drugim przypadku to przede wszystkim proces treningowy. Im bardziej zawodnik jest sprawny, tym więcej ma pewności siebie, przestaje się bać konfrontacji na boisku. W piłce nożnej to jedna z kluczowych umiejętności – żeby dobrze się zastawiać, wygrywać pojedynki, wygrywać pozycję.
W przypadku zawodników bardzo pewnych siebie, trzeba mieć „nos trenerski”, jak podejść do takiej osoby. Czasami trzeba kogoś „spacyfikować”, żeby zaczął słuchać, innym razem potrzebne jest sporo czasu na rozmowę. To nie jest tylko kwestia dziecka, ale też jego rodziców, których często jest lusterkiem. Warto więc poznać również rodzica i poznać jego podejście, bo nie każdy od razu jest w 100% szczery, co spowalnia proces.
W jakim wieku przyjmujecie dzieci na obozy?
Najmłodsze są pięcioletnie, ale zazwyczaj nie nocują. Pracujemy z takimi chłopcami, żeby wykorzystać okres sensytywny. Najstarszy chłopiec, którego prowadzę, ma 18 lat. Gonimy czas, bo ma tego pecha, że dojrzewa wolniej od rówieśników. Biologicznie ma 15 lat, dlatego jest mu trudniej, ale konsekwentnie pracuje.
Jak wygląda dzień na waszym obozie?
Organizujemy obozy weekendowe, czasem też dłuższe – cztery albo pięć dni. Zapewniamy nocleg i wyżywienie. Czasami rodzice przyjeżdżają na noc, żeby dziecko miało komfort psychiczny.
Harmonogram jest napięty – zaczynamy od szóstej rano. Pracujemy nad koordynacją i równowagą, bo dzisiaj dzieci nie chodzą już nawet po krawężnikach. Trzeba je tego nauczyć, dlatego wykorzystujemy skakankę, hula-hop, zmiany kierunku, płotki lekkoatletyczne. Już po trzech-czterech takich treningach często widać różnicę.
O 7:00 jest śniadanie, a o 9:00 zaczynamy pracę na siłowni. Koncentrujemy się na stabilizacji centralnej, później dodajemy bodziec dla siły i mocy. Dzięki temu ciało i układ nerwowy są przygotowane do treningu technicznego. Lepsza kontrola ciała sprawia, że chłopcy szybciej się uczą. To zwiększa czucie kinestetyczne, wyczucie ciała w przestrzeni, pozwala nawet sprawniej kalkulować, jak piłka się do nas zbliża. Gra staje się łatwiejsza.

Co powinien robić rodzic, który ma w domu młodego piłkarza? Chwalić, czy obiektywnie wskazywać mankamenty?
Chwalić, wspierać, wymagać, ale też przeszkadzać. Dlaczego przeszkadzać? Bo dzieci mają dzisiaj bardzo łatwe życie. Są wszędzie wożone, dostają praktycznie wszystko, o czym zamarzą, a świat jest dla nich bardzo sprzyjający. Tyle, że w sporcie tak to nie wygląda, bo prędzej czy później pojawiają się ściany. Tracisz miejsce w składzie, trener cię nie dostrzega i na Ciebie nie stawia. Dziecko, które nie jest przyzwyczajone do przeszkód, wtedy doznaje szoku. Dla niektórych to jest wręcz koniec świata i wpadają w dołek, z którego trudno im się wydostać.
Jeśli trochę przeszkadzamy dziecku, od małego uczy się walczyć. Kiedy poradzi sobie z małymi rzeczami, w przyszłości będzie mu łatwiej z dużymi. Prosta rzecz: czasami widzę, jak w przerwie dziecko idzie się napić i rodzic otwiera mu bidon z wodą. Przecież ma sprawne ręce, może to zrobić. Tak samo z wiązaniem butów. Dziecko jest Twoim skarbem, dlatego szlifuj jego talent przez wymaganie i drobne przeszkadzanie. To buduje zawodników na przyszłość – jak pojawi się dyskomfort, kontuzja, brak możliwości gry.
Poddając dzieci nawet małemu dyskomfortowi, sprawiamy, że lepiej poradzą sobie w sytuacjach, na które nie mają wpływu i będzie im łatwiej je zaakceptować.