Kieliszek wina dla relaksu, piwo na spotkaniu ze znajomymi, drink po ciężkim dniu – pijemy „normalnie”, „z umiarem”, „dla towarzystwa”. Ale co by było, gdybyś przestał przez miesiąc? Czy odkryłbyś, że alkohol wcale nie odpręża, tylko zabiera energię? Że nie otwiera w towarzystwie, tylko przytępia autentyczność? Psycholożka kliniczna Marta Jaskulska, autorka projektu Ciekawiej, zaprasza do eksperymentu, który zmienia życie – nawet tym, którzy są pewni, że „nie mają problemu”.
Prowadzisz projekt Ciekawiej, w którym zapraszasz do eksperymentu 30 dni bez alkoholu. Dla kogo jest ten eksperyment – i kto powinien spróbować?
Polecam ten eksperyment każdemu, kto sięga po alkohol – niezależnie od tego, czy to jeden kieliszek wina w weekend, czy kilka drinków w tygodniu. Tym, którzy piją „dla smaku”, „dla towarzystwa” albo po prostu z przyzwyczajenia. Tym, którzy mają nad tym pełną kontrolę, i tym, którzy czasem czują, że trochę ją tracą.
Dlaczego? Bo mamy społecznie wiele wyobrażeń na temat tego, co nam robi alkohol. I większość z tych wyobrażeń nie jest prawdziwa. Ten eksperyment pozwala więc sprawdzić, co ta substancja ci robi – czy rzeczywiście odpręża, relaksuje i otwiera w towarzystwie? Czy faktycznie sprawia, że żyje ci się z nią lepiej? A przede wszystkim – czy naprawdę ci służy?
Ciekawiej to projekt bardzo demokratyczny — skierowany do wszystkich pijących mniej lub bardziej umiarkowanie.
Dużo się mówi o alkoholu w kontekście uzależnień, a praktycznie nie ma treści dla ludzi pijących „normalnie”. Przyjęło się błędne i, co gorsza, niebezpieczne przekonanie, że z alkoholu rezygnują tylko ci, którzy „mają problem”. A jeśli zaczynasz w ogóle kwestionować swoje picie, to – według tej narracji – musi znaczyć, że coś z tobą jest nie tak. A przecież alkohol jest toksyczną, psychoaktywną substancją. Jak można – będąc świadomą, dbającą o siebie osobą – nie zastanawiać się, jak wpływa na twoje ciało, emocje, relacje i codzienne funkcjonowanie? Podkreślam więc często, że nie trzeba mieć „problemu”, by chcieć zmiany. I mało tego – nie trzeba pić „za dużo”, żeby odczuć tak ogromne korzyści z tego eksperymentu, że pomysł powrotu do alkoholu po tych 30 dniach wydaje się po prostu absurdalny.
Jakie konkretne zmiany zauważają uczestnicy po 30 dniach?
Wiele osób, które dołączają do Ciekawiej, spodziewa się oczywistych efektów: lepszego snu, poprawy zdrowia, wyglądu czy po prostu – weekendów bez kaca. I rzeczywiście to wszystko się dzieje. Ale już po kilku dniach okazuje się, że zmiany sięgają dużo głębiej, niż ktokolwiek się spodziewał.
W ciągu 30 dni bez alkoholu ciało, umysł i emocje przechodzą prawdziwy reset.
Pierwsze reaguje oczywiście ciało. Już po kilku dniach organizm zaczyna się oczyszczać. Poprawia się trawienie, wzmacnia się układ odpornościowy, stabilizuje poziom energii, znika uczucie ciężkości i wiele dolegliwości, których na ogół nie łączymy z umiarkowanym piciem. Usprawnia się krążenie, przyspiesza metabolizm, obniża się ciśnienie krwi, tętno i poziom glukozy, znikają stany zapalne. Wątroba ma wreszcie przestrzeń, by wykonywać swoją pracę, co przekłada się na wyraźną poprawę wyglądu, jakość skóry i spadek wagi.
Wraz z tym przychodzi zaskakujący spokój. Lepiej śpisz, myślisz klarownie, wzrasta koncentracja wzrasta, stabilizują się emocje. Pojawia się dużo więcej cierpliwości i prawdziwej obecności. Wraca energia, lekkość i chęć do działania. Wiele osób pisze, że znów czują, że żyją. Że odzyskali siebie, wigor i motywację. Ktoś zaczyna więc biegać, ktoś inny wraca do malowania, grania na instrumentach, nauki języków, pisania czy realizowania pomysłów na biznes. A że alkohol kradnie mnóstwo czasu – nagle jest go więcej na te wszystkie aktywności.

W czasie tych 30 dni znacząco zmienia się sposób, w jaki się budzisz, jesz, myślisz i reagujesz. I zaczyna do ciebie wtedy docierać, co tak naprawdę robił ci alkohol. Większość uczestników mówi wprost, że nie spodziewali się, że zmiana będzie aż tak głęboka. Przyszli po „miesiąc przerwy”, a zostali z nowym sposobem myślenia o sobie i z nowym życiem.
To jest żywe, transformujące doświadczenie, które pokazuje, jak pięknie działa ciało i umysł, gdy nie podlewamy się substancją, która pozornie jest źródłem odprężenia i przyjemności. I podkreślam – mówimy o rezygnacji z tak zwanego umiarkowanego, ale jednak regularnego picia.
W naszej społeczności są zarówno osoby, które nie planowały dłuższej niż 30 dni przerwy od alkoholu, jak i takie, które od dawna próbowały, ale nie umiały tego zrobić. Ja po prostu pokazuję im sposób. Większość uczestników nie przerywa eksperymentu i rozstaje się z alkoholem na dobre – i to jest chyba najlepsza reklama tych korzyści.
Jak podejść do tego eksperymentu, żeby to nie było wyrzeczenie?
Metoda Ciekawiej nie polega na tym, żeby nie pić, ale na tym, żeby przestać chcieć pić. Najważniejsza jest więc zmiana perspektywy.
W odróżnieniu od silnej woli, która zakłada, że czegoś chcesz i z tym walczysz, nie opieramy się na samodyscyplinie. Silna wola to ciągła walka, która męczy i łatwo się wyczerpuje. Ciekawiej działa inaczej: zmienia to, czego naprawdę chcesz, przeprojektowując cały nawyk od źródła. Podstawą jest zatem zrozumienie, skąd się ten nawyk bierze, skąd się biorą twoje wyobrażenia na temat alkoholu i ochota na niego.
Bardzo pomaga zrozumienie, co naprawdę kryje się za piciem. Zaglądamy więc do „piwnicy” naszych schematów – i tam wprowadzamy zmiany. Dzięki temu nawyk przestaje być czymś, co musisz kontrolować siłą woli, a staje się po prostu naturalnie nieatrakcyjny, bo przestajesz chcieć powtarzać stare wzorce.
Ciekawiej nie ma zatem niczego wspólnego z wyrzeczeniem. To raczej eksperyment na świadomości. Obserwujesz siebie w tej nowej sytuacji – sprawdzasz, jak się czujesz, jak śpisz, jak reagujesz na emocje i sytuacje towarzyskie bez alkoholu. I w miarę jak bateria emocjonalna przestaje być nim obciążona, odzyskujesz lekkość, energię i autentyczną obecność, które same w sobie motywują do kontynuowania eksperymentu. Wtedy niepicie przestaje być czymś trudnym – staje się tym, czego chcesz. Po prostu.
Jakie konkretne narzędzia działają najlepiej w pierwszych tygodniach?
Najlepiej działa połączenie wiedzy, refleksji i codziennej praktyki – i dokładnie to można znaleźć w mojej książce „Żyj ciekawiej. 30 dni bez alkoholu”.
Po pierwsze, skupiamy się na budowaniu nowych źródeł przyjemności i odprężenia. Uczymy się nowych rytuałów, szukamy tego, co nas cieszy. Zwracamy uwagę na swój wewnętrzny dialog i przyglądamy mu się z większym dystansem, życzliwością i ciekawością. Zamiast walczyć z nawykiem, uczymy się go rozumieć. W książce każdy dzień to inny temat i krótkie zadanie, które pozwala zobaczyć, jak działają nawyki, emocje i przekonania. To trochę jak eksperyment w laboratorium – tylko że laboratorium jesteś ty sam.
Drugi filar to Grupa Ciekawiej – społeczność, w której ludzie robią ten eksperyment razem. Grupa daje ogromne wsparcie i poczucie sensu, zwłaszcza w świecie, w którym picie jest normą. Wymieniamy się spostrzeżeniami, uczymy się od siebie nawzajem i inspirujemy.
W praktyce wszystko sprowadza się do czterech postaw: świadomości, uważności, ciekawości i życzliwości wobec siebie. One zastępują silną wolę i walkę.
Karnawał, urodziny, rodzinne uroczystości – jak funkcjonować społecznie bez alkoholu?
Przede wszystkim warto zmienić sposób myślenia – bo tu nie chodzi o „odmawianie sobie”, tylko o świadome wybieranie tego, co naprawdę nam służy.
Alkohol nie jest ani spoiwem, ani kluczem do dobrej zabawy. Wbrew temu, co często sobie powtarzamy, to nie on sprawia, że jesteśmy towarzyscy, zabawni czy wyluzowani. Bez niego jesteśmy bardziej obecni, uważni i autentyczni – a to właśnie te cechy sprawiają, że ludzie dobrze się z nami czują.
Owszem, otoczenie może reagować różnie – od zdziwienia po żarty czy pytania. Ale to my decydujemy, jak tę sytuację poprowadzimy. Możemy wejść w rolę osoby, która się tłumaczy, albo w rolę tej, która nadaje ton rozmowie. Często wystarczy jedno zdanie wypowiedziane z pewnością i luzem, żeby napięcie zniknęło, a temat przestał być dziwny. Ludzie reagują głównie na naszą energię – jeśli my jesteśmy spokojni i naturalni, otoczenie błyskawicznie się dostosowuje. Zamiast presji pojawia się wtedy ciekawość, a często także podziw czy wdzięczność za inspirację.
Warto się też do takich wydarzeń przygotować i mieć pod ręką ulubiony napój bezalkoholowy, którego picie daje przyjemność.

Czy istnieje coś takiego jak „zdrowa relacja z alkoholem”?
Staram się nie oceniać relacji z alkoholem przez słowa typu „zdrowa” czy „niezdrowa”, „normalna” czy „problemowa”. Zamiast tego zadaję jedno proste pytanie: „Czy alkohol ci służy?”. To pytanie nie ocenia, nie wywołuje poczucia winy ani wstydu — pozwala po prostu przyjrzeć się sobie i swojemu doświadczeniu.
Kiedy spojrzymy na alkohol z perspektywy tego, co naprawdę wiemy o jego wpływie na ciało, umysł i emocje, sprawa staje się jasna. Nie ma bezpiecznej dawki, która byłaby neutralna dla organizmu.
Alkohol upośledza nie tylko funkcjonowanie ciała, ale przede wszystkim mózg, emocje, myślenie i relacje. W tym świetle nie wierzę w coś takiego jak „zdrowa relacja z alkoholem”. Każdy kontakt z nim to zalewanie się trucizną, blokowanie dostępu do własnych emocji, ograniczanie swojego potencjału i odcinanie się od autentycznego kontaktu ze sobą i z innymi.
Czy jeśli nie wytrzymam dłużej niż 30 dni, to takie wyzwanie ma sens?
Oczywiście, że tak! W Ciekawiej nie chodzi o trzeźwość, tylko o świadomość swoich wyborów. Tytuł mojej książki brzmi: „Żyj ciekawiej”, a nie: „Nie pij”. Niepicie staje się po prostu konsekwencją tej świadomości. A jeśli po 30 dniach postanowisz wrócić do alkoholu – proszę bardzo. Ostrzegam tylko, że nic już nie będzie takie samo. Bo raz zdobytej świadomości nie da się „odzobaczyć”. Po tym eksperymencie widzisz alkohol z zupełnie innej perspektywy. Wiesz już, jak naprawdę działa, co ci daje, a co zabiera.
Nawet jeśli po 30 dniach do niego wrócisz, zyskujesz świadomość swoich wzorców, co samo w sobie pozwala na większą kontrolę nad swoimi wyborami.
W praktyce każde doświadczenie – krótsze czy dłuższe niż 30 dni – może stać się punktem wyjścia do bardziej uważnego i wolnego życia, w którym alkohol przestaje rządzić twoją energią, emocjami czy poczuciem własnej wartości. Na koniec chodzi przecież o to, żeby żyć ciekawiej, prawda?